Zimnowodne
Polish Chinese (Traditional) Czech Danish English French German Greek Hungarian Indonesian Irish Italian Norwegian Portuguese Russian Spanish Swedish
Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Galician Georgian German Greek Haitian Creole Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Malay Maltese Norwegian Persian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Thai Turkish Ukrainian Urdu Vietnamese Welsh Yiddish

Każdego roku, w okresie wiosenno-letnim, czas wolny od pracy i obowiązków staram się spędzić gdzieś w pobliżu naturalnych i czystych akwenów wodnych. Często na takie wypady zabieram ze sobą znajomych i przyjaciół, którzy tak jak ja cenią sobie odpoczynek na łonie natury.

Ci którzy pierwszy raz znaleźli się ze mną nad jeziorem lub rzeką, dziwią się w chwili, gdy po dotarciu do zamierzonego celu, wyjmuję z torby dziwne urządzenie, które następnie rozkładam z zamieram umieszczenia w wodzie. Urządzenie to składa się z 4 drucianych ramion, na których jest zawieszona siatka oraz sznurka przywiązanego do tej konstrukcji w celu wyciągania jej z wody. Ci z moich znajomych, którzy są wędkarzami lub mieli do czynienia z wędkarstwem wiedzą, że jest to tzw. podrywka, którą to można zakupić w każdym sklepie wędkarskim. Służy ona do łowienia żywca, czyli małych rybek, które wykorzystuje się jako przynętę do złowienia większych drapieżników.


Fot. Marek Sienkiewicz - Ciernik wśród roślinności

Niemniej jednak, jedni i drudzy patrzą się na mnie z nieukrywanym zdziwieniem na twarzy i prawie zawsze zadają te same pytania:

- Co to?
- Podrywka. Służy do łowienia ryb. - odpowiadam

- Ale co będziesz z tym robił?
- Jak to co? Łowił ryby będę.

- Ryby… A po co ci? Do zjedzenia?
- Nie do akwarium.

- Do akwarium? A nie możesz iść do zoologicznego kupić sobie rybek.
- Mogę, ale po co. Ominęłaby mnie cała zabawa. 


Fot. Marek Sienkiewicz - Ciernik wśród roślinności

I w tym właśnie momencie moi rozmówcy uświadamiają sobie, że chodzi właśnie o to akwarium, które widzieli u mnie w domu dziesiątki razy. Te same, w którym nigdy nie było gupików, mieczyków, molinezji a nawet glonojada. Akwarium inne niż te, które widywali wcześniej w różnych miejscach.


Fot. Marek Sienkiewicz - Ciernik wśród roślinności

To właśnie w moim akwarium pierwszy raz zobaczyli dziwne ryby, przypominające unoszące się w powietrzu helikoptery, najeżone kolcami i budujące gniazdo z resztek roślin, niczym ptaki z gałązek. Były to cierniki.


Fot. Marek Sienkiewicz - Ciernik wśród roślinności

A jeśli mieli szczęście mogli zaobserwować raka pręgowanego, który wyczuwając pokarm trzymany przeze mnie w ręce zanurzonej w wodzie, wędruje po korzeniu w jego kierunku, aby następnie go pochwycić swoimi szczypcami i zabrać do swojej kryjówki w celu konsumpcji.


Fot. Marek Sienkiewicz - Ciernik wśród roślinności

Były też małże, które to niby nieruchome, każdego poranka znajdowały się w niewyjaśniony sposób w innym miejscu akwarium, pozostawiając po swojej nocnej podróży ślady w postaci wyżłobień w podłożu. Widzieli moi znajomi wszystkie te ciekawe stworzenia i dziwili się, gdy mówiłem im, że to nasze, rodzime ryby i mięczaki.    


Fot. Marek Sienkiewicz - Rak pręgowany

I gdy się tak dziwili, ja odczuwałem radość z tego, że mogłem im to wszystko pokazać i o tym opowiedzieć.


Fot. Marek Sienkiewicz - Rak pręgowany

Dziwili się również moi znajomi akwaryści. Nie mogli uwierzyć, że kolorowe bassy słoneczne, przypominające wyglądem barwne pielęgnice zostały złapane w sadzawce nieopodal mojego bloku, a nie w rejonach tropikalnej Amazonii.


Fot. Marek Sienkiewicz - zbiornik zimnowodny

Kilku z nich, oddało nawet swoje przepiękne ryby tropikalne, by tak jak ja zmierzyć się z hodowlą ryb zimnowodnych.


Fot. Marek Sienkiewicz - Kiełb

Nie jest to łatwe, ale daje nieporównywalnie większą satysfakcję. Satysfakcja ta wynika z chęci poznania i obcowania  z przyrodą. I tym właśnie jest dla mnie akwarystyka. Obcowaniem z przyrodą.

Fot. Marek Sienkiewicz - Bass słoneczny

Więc jeśli Ty czytelniku dziwisz się mi, że jeżdżę od bajora do bajora w celu zdobycia ryb do akwarium, mogę Ci tylko odpowiedzieć: jestem akwarystą i sprawia mi to nieporównywalną przyjemność. 

Autor artykułu
Marek Sienkiewicz

© Akwarysta.EU 2014 - 2022

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie całości, lub części zamieszczonych materiałów zabronione!