Artykuły
Polish Chinese (Traditional) Czech Danish English French German Greek Hungarian Indonesian Irish Italian Norwegian Portuguese Russian Spanish Swedish
Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Azerbaijani Basque Belarusian Bulgarian Catalan Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Galician Georgian German Greek Haitian Creole Hebrew Hindi Hungarian Icelandic Indonesian Irish Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Macedonian Malay Maltese Norwegian Persian Portuguese Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swahili Swedish Thai Turkish Ukrainian Urdu Vietnamese Welsh Yiddish

 

ZOBACZ NASZ FILM
Bezpośredni link do filmu: https://youtu.be/1ewkyJMBW3Q

Dziwne jest dla mnie to, że ryba która wspaniale wygląda i ma ciekawe usposobienie nie stała się popularna wcześniej. Mowa jest tutaj o Microgeophagus Ramirezi, gatunku który w ostatnich latach podbił serca wielu akwarystów w Polsce. Niestety nie wszyscy, którzy wchodzą do sklepu z zamiarem kupna pielęgniczki motylkowej znają "optymalne wymagania" ryby. Sprzedawca zapytany jaka woda jest potrzebna do hodowli często potrafi odpowiedzieć, że zwykła, odstana woda z kranu. Jest to poniekąd prawda, ale ja się z tym nie zgodzę. Na własnych doświadczeniach, zauważyłem jak zmienia się wygląd, zachowanie oraz co najważniejsze długość życia ramirezki w wodzie o różnych parametrach. Ma to również wpływ na rozmnażanie, które przysparza wielu kłopotów w wodzie powyżej 8*n. Ja osobiście nigdy nie rozmnożyłem pielęgniczek w wodzie o parametrach innych niż 1-2*n, pH 6,5-7,0 .

Podczas gdy jeszcze nie wiedziałem zbyt dużo o omawianym gatunku, wpuściłem parę sztuk do akwarium z wodą o twardości 17-18*n. Woda ta była dopiero co wlana do zbiornika, a w akwarium nie było kryjówek, gdzie świeżo zasadzone rośliny nie dawały rybom odpowiedniego schronienia.

Skutki były łatwe do przewidzenia. Pielęgniczki bały się podpłynąć do przedniej szyby zbiornika, straciły swoje piękne niebiesko-żółte ubarwienie i były zastraszone przez szybko pływające brzanki różowe.

Trzy pary, które wpuściłem do zbiornika, nie żyły zbyt długo. Tak twarda woda najwyraźniej im zaszkodziła w przeciwieństwie do tego, co mówił "specjalista" w sklepie. Uważał on, że dorosłe osobniki można trzymać w praktycznie dowolnej wodzie, ale nie uda się wtedy ich rozmnożyć.

Niedługo po śmierci ostatnich sztuk dowiedziałem się o technice RO (odwróconej osmozy). Po kilku tygodniach miałem już filtr RO zamontowany w piwnicy (wiąże się to z kilkoma zabawnymi historiami, które od tamtej pory wydarzyły się w domu). Na przykład ktoś włączył wodę, żeby się zbierała i zapomniał zakręcić. Następstwem był potop w piwnicy. Od tamtej pory moja piwnica jest z pewnością czystsza. Ale nie to jest tematem tego artykułu.

Gdy zrobiłem porządek w moim 400l akwarium i zmiękczyłem w nim wodę do 8-9*n postanowiłem zakupić pielęgniczki ponownie. Tym razem zrobiłem to dopiero po umieszczeniu w akwarium kryjówek w postaci łupin orzechów kokosowych. Dodatkowo włożyłem jeszcze wydrążony lignit. Poczekałem też trochę zanim woda dobrze się odstała, a rośliny zaczęły powoli się rozrastać.

Zaobserwowałem, zdecydowanie inne zachowanie ryb niż w pierwszym przypadku, były one żwawe, chętne do "spacerów po akwarium" i ku mojej uciesze w pełni prezentowały swe śliczne ubarwienie. Kolejne niepowodzenia nastąpiły, gdy spróbowałem rozmnożyć ramirezki.

Chciałem to zrobić podobnie jak barwniaki czerwonobrzuche, stosując jedynie drastycznie zmiękczoną wodę. W Akwarium był żwir, rośliny i co najgorsze, trochę resztek jedzenia, których rodzice nie dojedli. Tarło nastąpiło w kilka dni po przełożeniu ryb do akwarium tarliskowego o pojemności 60 litrów, ale niestety nie wykluła się ani jedna rybka. 

Następnym moim krokiem, było odkażenie akwarium i zalanie go wodą (bez podłoża) do środka trafiły 2 łupiny orzecha kokosowego, pierwsza pełniła rolę doniczki, w której zasadziłem tzw. "szeroką trawę", a druga była tarliskiem. Oprócz łupin w zbiorniku była też spora kępa mchu jawajskiego.

Czekałem około 2 tygodni na tarło (3 tygodnie odstępu między tarłami, należy wliczyć jeszcze czas ponownego przygotowania zbiornika). Do zalotów doszło w łupinie orzecha, niedługo po tym z jajeczek wykluły się larwy, które po kilku dniach zaczęły pływać.

Narybek zacząłem karmić płatkami Tropicala zmielonymi w młynku do kawy (takim jakiego używa się do robienia cukru pudru), rozbełtywałem proszek w wodzie i czekałem, aż większe kawałki opadną na dno, a zawiesinę znad osadu wciągałem strzykawką i zakraplałem nad grupę narybku. O dziwo tą metodą udało mi się je odchować. Potem przyszedł okres kiedy malutki narybek karmiłem artemią, ale szybko z tego zrezygnowałem, bo było to dla mnie zbyt drogie i pracochłonne.

Omówiliśmy już zakładanie zbiornika tarliskowego dla ramirezów, zajmijmy się teraz akwarium ogólnym.

To jakie rybki zamierzamy trzymać razem z Microgeophagus ramirezi zależy przede wszystkim od wielkości zbiornika. Można założyć, że np. w akwarium 60l. trzymamy nie więcej niż 2 pary (max. 3) oraz kilka niezbyt dużych ryb np. 2 x zbrojnik niebieski + 6 x neon. Mimo wszystko w tak małym akwarium nie powinno się hodować ryb dennych (np. kirysków). W coraz większych zbiornikach można trzymać proporcjonalnie więcej ryb, lub tyle samo ale większych np. w 120l zamiast neonów 6 mieczyków, lub innych ryb podobnej wielkości. Należy pamiętać, że ramirezki nie lubią ścisku.

Zbiornik trzeba urządzić w taki sposób, żeby było w nim sporo kryjówek: korzenie, kamienie, gęsto porośnięta roślinność. Warto trzymać w nim spore kępy mchu jawajskiego. Ramirezki prezentują się też pięknie na tle Cladophora aegagropila (L.) Rubenhorst 1868 (gałęzatki kulistej). 

W akwarium powinien pracować dobry filtr, który dokładnie wyławia zanieczyszczenia. Woda w akwarium musi być przejrzysta (choć może być lekko zabarwiona na brązowo). Parametry wody to około 8-12*n pH od 6,5 do 7,0 i temperatura od 25°C do 27°C. Pielęgniczki te doskonale czują się w tzw."czarnych wodach" (dark waters), czyli w akwariach, gdzie jest sporo korzeni, a na dnie leżą liście i jest kilka dużych roślin. Liście np. dębu to doskonała ozdoba bardzo lubiana przez akwarystów. Należy na jesieni zebrać suche (ale nie gnijące) liście, a następnie powinno się sparzyć je wodą. Tak przygotowane wkładamy do akwarium, gdzie tworzą na dnie pokrywę z wieloma zakamarkami, do których chętnie wpływają ramirezy. 

Zbiorniki tego typu są zazwyczaj stosowane w hodowli ryb z rodzaju Apistogramma, ale pamiętać należy, że pielęgniczka ta występuje pod kilkoma nazwami (nie jest sklasyfikowana dokładnie):

Apistograma ramires Myers i Harry 1948
Microgeophagus ramirezi Frey 1957
Pseudoapistorgama ramirezi Axelrod 1971
Pseodogeophagus ramirezi Hoedeman 1969
Papiliochromis ramirezi

Ostatnia nazwa, jest chyba najbardziej przyjazna, gdyż łatwo ją przetłumaczyć na "Motylek Ramireza". W Polsce używa się także takich nazw jak:

Pielęgniczka motylkowa
Motylek
Pielęgniczka (motylek Ramireza)

Nazwy te dokładnie odzwierciedlają ubarwienie gatunku (jak u motyla). Zachęcam, wszystkich miłośników ramirezek, żeby dobrze poznali wymagania tych ryb przed kupnem i nie powielali zarówno moich błędów, jak i wielu innych akwarystów.

Autor artykułu
Grzegorz Podolski

© Akwarysta.EU 2014 - 2022

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie całości, lub części zamieszczonych materiałów zabronione!